wtorek, 5 kwietnia 2016

Sundry czyli tu dodać a tam odjąć

Wiecie co najbardziej kocham w dzianinie? To że można ją modyfikować nawet gdy jest już gotowym wyrobem. Czasem nastręcza to nieco (lub więcej niż nieco) trudności ale z reguły da się ją modyfikować jeśli coś nam się w niej nie podoba.

Zrobiłam szal Sundry. Galeria udziergów wyglądała obiecująco. Podobała mi się również uniwersalność wzoru pozwalająca wykorzystać cała dostępną włóczkę.  Problem pojawił się, gdy skończyłam szal. Włóczka z której korzystałam to bawełna z merynosem. Nie da się jej jakoś specjalnie zblokować więc jedynie ułożyłam szal aby wysechł. Tak patrzyłam na niego i patrzyłam i stwierdziłam, że coś jest z nim nie tak...






No tak, problematyczny okazał się początek. Był zdecydowanie za długi. Niby można się nim omotać ale jakiś taki wąski i wężowaty jest ten początek...no to co? No to ciach, a w zasadzie to odwiązałam włóczkę w miejscu, w którym zaczęłam drugi motek zielonego i zakończyłam szal prosto. Odzyskałam cały motek. Można powiedzieć, że szkoda mojej roboty ale teraz jest o wiele bardziej noszalny.





Jedno Wam powiem - jeśli jeszcze kiedyś będę robiła ten szal to postaram się, aby w pierwszej części rozszerzał się szybciej.  Zrobiła tak jedna z dziewczyn na Raverly w trosce o wygodę użytkowania tego szala przez jej babcię. Efekt bardzo mi się podoba. Warto czytać notatki dziewczyn odnośnie danego projektu. Można uniknąć wielu niespodzianek i zobaczyć ciekawe modyfikacje.


Pozdrawiam wiosennie i cieplutko choć na dworze to się praktycznie lato zrobiło!






środa, 9 marca 2016

Stało się

Ucichłam ostatnio ale pojawił się powód.

Powód ważący 2850g i mierzący 52 cm.

Zuzia wybrała sobie niezwykłą datę urodzin.

Przyszła na świat w poniedziałek 29 lutego o godzinie 8.03.

Ogromne szczęście i ogromna odpowiedzialność.




piątek, 1 stycznia 2016

Noworocznie

Kochani, życzę Wam aby ten 2016 rok był lepszy (a przynajmniej nie gorszy) od poprzedniego, pełen nowych wyzwań i inspiracji. Dla mnie ten rok będzie przełomowy, przewróci moje życie do góry nogami w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Przyniesie mi ogrom radości ale i masę trosk. Wielu rzeczy będę się musiała nauczyć. Będzie ciekawie.

Nie robię postanowień. Za dużo by ich było i zbyt łatwo mogłabym ich nie wypełnić.

Trzymajcie się ciepło. Znowu jesteśmy o rok starsi.

sobota, 5 grudnia 2015

TOTO

Witajcie Kochani! Nieznośna senność minęła. Ogarniam wszystko co się da, póki mam siłę i czas, póki nie ma z nami tej, która zawłaszczy sobie większość czasu, sił i uwagi na wiele, wiele miesięcy.

Kończę to co pozaczynałam. Pokażę przy okazji następnych postów. Dzisiaj czas na pączka! 

Ponczo...zapaliłam się do testu Asji i początkowo szło mi sprawnie ale upał, senność i druty 3,00 mm mnie pokonały. Nauczka na przyszłość. Miałam skończyć w połowie sierpnia...wyszła połowa listopada. Tyle samokrytyki. 

Sam projekt jest wspaniały. Piękne elementy tworzone dzięki rzędom skróconym i listwy, dzięki którym nauczyłam się zupełnie nowej dla mnie metody podwójnego dziergania (jednocześnie prawe na lewej i prawej stronie robótki) - świetny pomysł. 
Asja w ogóle nieustannie zadziwia mnie swoją pomysłowością w konstruowaniu projektów. 






Nie doszywałam zatrzasków, na razie otulam się nim głównie w domu i sprawdza się świetnie. Podejrzewam że młodą też będę w niego otulać. Polecam Wam bardzo to TOTO-ponczo - jest pracochłonne ale efekt wynagradza czas spędzony nad tym dziergadłem. Użyłam Angory RAM w 4  jesiennych kolorach. Jako ciekawostkę mogę wam powiedzieć, że kolor brązowy jest o wiele bardziej mięsisty/grubszy niż pozostałe ale o tym swego czasu pisała również Intensywnie Kreatywna gdy recenzowała tę włóczkę




wtorek, 1 września 2015

Rozdawajka u Pimposhki

Uwaga uwaga! Melduję, że żyję ale więcej śpię niż funkcjonuję, coś tam dłubię walcząc z drutowstrętem i sennością. Ale takiej okazji przegapić się nie da! Rozdawajka u Pimposhki na jej nowym blogu. Zapraszam Was serdecznie.



poniedziałek, 20 lipca 2015

Herezja Hortensją zwana

Jak by tu zacząć...zacznę może od tego, że jak sobie człowiek coś ubzdura to potem różne ciekawostki z tego wychodzą. Pokazywałam poprzednio mięciutką Alpakę ze sklepiku Dehaef. Przędłam tą miękkość ekspresowo (jak na mnie oczywiście) od razu z zamiarem dublowania.



Zasady złamane tym razem:

1. Jak robisz coś pierwszy raz, to sprawdź trzy razy czy na pewno robisz dobrze.
2. Po godzinie 10.00 nie myślisz racjonalnie, więc nie zaczynaj niczego nowego tylko poczekaj do rana.

Teoretycznie wiem że "singlowanie" i dublowanie powinno przebiegać w przeciwnych kierunkach. Teoretycznie wiem jak robi się dubla z singla przewiniętego na zwijarce (Pierwsza)...teoretycznie single przed dublowaniem z dwóch szpul kręci się obie w tym samych kierunku, a dubluje w przeciwnym. Czemu w takim razie połączyłam te dwie metody? Czemu całkowicie przekonana, że dobrze robię przędłam jeden singiel w prawo, a drugi w lewo? To akurat mały problem - można przewinąć na zwijarce i zacząć dublować prawidłowo. Czemu podczas dublowania w lewo nitki zbuntowały się dopiero po 100m? Bunt jednej - sprężynka, bunt drugiej - rozlazła się i zerwała. Najprawdopodobniej singiel  lewoskrętny był niedokręcony, a prawy był skręcony dobrze i podczas dublowania do pewnego momentu się balansowały, a potem dodatkowy skręt w lewo zrobił swoje.









Nie ma tragedii. Wyszła mi ta Herezja całkiem zgrabnie. Będzie ładną wstawką do sweterka z jasnej jednobarwnej wełenki - karczkiem, pewnie też mankietami. Dubel nie jest sztywny, choć trochę musiałam się nagimnastykować aby ponaciągać go odpowiednio. 

Mądra prządka po upraniu...tak, zdecydowanie zielona jeszcze jestem w tym temacie. Kolejna lekcja za mną.




czwartek, 9 lipca 2015

Morski czyli jak się dociśnie to może się zmieści (a może nie?)

Jedynie słusznie zielone Wensy (tak tak aż dwa -  podobnie wybarwione) od Justyny zyskały formę precla. Ponieważ jeden z nich ważył 86g (częściowo użyty do Pierwszej), a drugi 126g, to mój instynkt utrudniania sobie prostych rzeczy zamiast rozdzielenia tych czesanek na dwie mniej więcej równe mieszanki (a co, w końcu mam 5 szpul to mogę zaszaleć) nakazał mi sprawdzić ile tak naprawdę zmieści się na jednej standardowej szpuli...zmieści się wszystko?
 

No nie, niestety nie zmieści się wszystko...

 
...w sumie jak by się tak baaaaardzo postarać to pewnie dałabym radę. Pierwszą myślą było dublowanie tej czesanki. Jednak aby wyszedł z tego sensowny precel z jednolitą nitką to albo dzieli się wszystko na dwie równe szpule (za późno), albo mieści wszystko na jednej szpuli (czyt: kupuje skrzydełko i szpule jumbo). A ponieważ dodatkowych akcesoriów na razie kupować nie zamierzam, zmieniłam zdanie i zostałam przy singlu. 

Myślicie, że teraz to już gładziutko mi poszło? No jasne że...nie. Zamotałam nitkę na motowidle z mocnym postanowieniem, że na drugi dzień po południu wypiorę moje spaghetti i obciążę je butelką (analogicznie jak Pierwszą). 


Jak postanowiłam tak zrobiłam. Tyle, że singiel rządzi się trochę innymi prawami niż dubel i moje spaghetti po zdjęciu z motowidła zmieniło się w suchy makaron instant. 

https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Typical_instant_noodles.jpg

Takiej fali dawno nie widziałam, aż żałuję że nie zrobiłam zdjęcia, takie to śliczne było. Wyprałam, powiesiłam z butelką na suszarce (tu całus dla męża bo butelka mi wypadła z ręki, a taka pełna plastikowa półtoralitrówka o 10.00 wieczorem robi piorunujące wrażenie na półśpiącej osobie) ale fale i skręty były uparte. Pożaliłam się koleżance, a ta poradziła mi, żeby singla stabilizować na motowidle i że powinnam mój makaronik jeszcze raz przewinąć na motowidło, zmoczyć i wysuszyć. Jak poradziła, tak zrobiłam.





Efekt wybitnie zadowalający. 208g czesanki Wensleydale ok 444,6 m singla. Dzisiaj dowiedziałam się, że mam pewną rękę...Marysiu żarty żartami ale oficjalnie mianuję Cię moją osobistą wróżką dziewiarsko-prządkową. Wspaniale potrafisz dopingować ludzi.

W ramach Tour de Fleece aktualnie na kołowrotku Alpaka od Danusi. Zupełnie inna od Wensa...ale znowu zielenie.



Pozdrawiam Was w ten nieco chłodniejszy dzień. Mam nadzieje, że nie zdążyliście się rozpuścić i że druty, wrzeciona i kołowrotki, a przede wszystkim wełenki i inne sznurki nie przyprawiają was o jeszcze większą gorączkę.